|
Personnel:
Tomasz Stanko - trumpet
Marcin Wasilewski - piano
Janusz Skowron - electronics, keyboards
Sławomir Kurkiewicz - bass
Michał Miśkiewicz - drums
Antymos Apostolis - percussion
Tomasz Szukalski - tenor saxophone
Wojciech Karolak - orchestra's arrangements
Orkiestra Smyczkowa Polskiego Radia, Marcin Nałęcz-Niesiołowski
- conductor
|
|
Wolność w Sierpniu (Freedom
in August) is an independent Polish release written for the Warsaw
Rising Museum, which opened in August, 2004 to commemorate the 60th
anniversary of the fight for Warsaw...
(John
Kelman, All About Jazz - read more)
O muzyce Tomasza Stańki często
mówi się, że to soundtrack do nieistniejącego filmu. Najnowsza płyta "Wolność
w sierpniu" tylko wzmocni tę opinię.
To ścieżka dźwiękowa skomponowana z myślą o ekspozycji w Muzeum Powstania
Warszawskiego. Sam autor przyznaje, że muzyką chciał przywołać to, co
wiedział, przeczytał bądź usłyszał o Powstaniu. Nie krył też fascynacji "Kanałem"
Andrzeja Wajdy i "Kolumbami" Romana Bratnego. Te emocje natchnęły Stańkę do
napisania muzyki o artystycznych lotach nieczęsto spotykanych nie tylko w
naszym jazzie, ale też w jazzie w ogóle.
Trębacz zaprosił do studia nie tylko stałych współpracowników (Marcin
Wasilewski - fortepian, Sławomir Kurkiewicz - kontrabas, Michał Miśkiewicz -
bębny), ale również znakomitego saksofonistę Tomasza Szukalskiego, mistrza
syntezatorów Janusza Skowrona i multiinstrumentalistę znanego z zespołu SBB
Antymosa Apostolisa (tu na instrumentach perkusyjnych).
Wsłuchując się w poszczególne tematy, zwłaszcza tytułowy, oraz w finałową "Pieśń
kanałów", nie sposób uniknąć skojarzeń z "Windą na szafot" Daviesa czy
wcześniejszym dokonaniem Stańki - muzyką do filmu "Pożegnanie z Marią". To
wszystko podszyte zostało ciemną barwą kompozycji Krzysztofa Komedy, a
całość brzmienia jest na miarę jazzowego arcydzieła - albumu "Jazz In Film
(Film Score Anthology)" Terence'a Blancharda.
I choć ta muzyka przywodzi skojarzenia, to nawet na chwilę nie ociera się o
kalkę. Nastrojowa "Pieśń nadziei" koresponduje z "Balladą powstańczą", aby
już w "Pieśni ruin" odsłonić przed nami oblicze Stańki - trębacza
freejazzowego.
Płyta ma jedną zasadniczą wadę. Trwa tylko 28 minut. Ale takiej muzyki można
słuchać w nieskończoność...
© Gazeta Wyborcza
|
|